Niesamowicie długo mnie tu nie było. Pamiętam plany w mojej głowie mówiące, ... będziesz pisać o kosmetykach ... taki wspaniały utworzysz blog ...! Niestety doszło to do mnie nieodwołalnie, że po prostu ten temat mnie nie pociąga. Lubię czytać posty kosmetyczne i szukać informacji na temat interesującego mnie kosmetyku, ale tylko tyle. Sama nie mam ochoty tego robić (pisać o kosmetykach oczywiście) i mam wrażenie, że nie ma to dla mnie sensu. Bloga tego jeśli dobrze pamiętam zakładałam w wakacje? Nie pamiętam już nawet, ale mniejsza o to. Najważniejsze, że teraz wiem, iż nie ma do czego się zmuszać, ponieważ ten temat jest nudny. Nudny ale dla mnie i to podkreślam. Nie neguję nikogo innego kto prowadzi takiego bloga i czerpie z tego najlepsze przyjemności. Stwierdziłam po prostu, że moja cierpliwość i zaangażowanie w ten temat nie przyniosą mi żadnych korzyści.
Generalnie bloga chciałam założyć aby pisać. Pisać o czymś co wówczas myślałam, że będzie odpowiednie. Okazało się inaczej, że nie mogę zabrać się za kosmetyki i zrobić im zdjęcia oraz przepisać etykietę bądź coś naskrobać. Dlaczego? A dlatego, że tak mnie to nudziło i było bezproduktywne. Nie mogłam się zmusić aby robić coś wbrew sobie. To nie dla mnie.
... tylko, że ja tak bardzo chcę coś pisać ALE CO MA SENS dla mnie. Nie wiem czy kiedyś to do mnie dojdzie, czy odkryję co będzie tym "sensem", ale obecnie będę pisać co myślę. Luźny język, słowa i tematyka. Możliwe, że będzie to co aktualnie zobaczyłam, robię lub zwyczajnie w świecie czuję. Rozmowa samej ze sobą (jakoś dziwnie brzmi ale nie wiem jak to ująć inaczej), dla siebie i miejmy nadzieję z kżyścią dla innych.
A co robiłam zamiast pisać mojego wymarzonego bloga? No cóż ... czytałam. Czytałam, czytałam i czytałam. W ten sposób, że od czerwca zdołałam przeczytać około 30 książek (kiedyś je zliczę i wtedy napiszę dokładnie ile ich było). Tak bardzo brakowało mi czytania, że nie mogłam się powstrzymać i sięgałam zaraz po kolejną książkę. To nie jest tak, że ja nigdy nie brałam książki do ręki, a teraz odezwał mi się niedosyt literatur-owy. Pamiętam, że będąc w technikum czytałam książki ale wraz z rozpoczęciem studiów zrobiłam sobie 3 letnią przerwę (oczywiście przymusową). Studia inżynierskie wymagają dużego nakładu czasowego i po prostu nie było czasu na myślenie o książkach. Lekkie przebudzenie miałam w lutym 2013 roku gdzie przeczytałam 3 książki (a właściwie 3 tomy) ale na tym się skończyło. Dopiero teraz obudziłam się z tego letargu i popłynęłam. Kocham czytać i uaktywniać wyobraźnię. Czas poświęcony książką na pewno lepiej mi zrobił niż czas poświęcony tym plastikowym opakowaniom.
To tyle na razie ...


