Najczęściej maluje się dość delikatnie. Używam korektora, podkładu i odrobiny pudru. Cienie, które nakładam ostatnio na powiekę praktycznie bez przerwy, dzień w dzień pochodzą z INGLOTA. Bardzo spodobały mi się kolory, ich mat i trwałość (niestety nie mam porównania z innymi lepszymi markami). Znajdują się w potrójnej paletce z lusterkiem, które wykorzystuję przy malowaniu oka.
Paletka jak widać na powyższym zdjęciu jest już trochę zużyta i wiele zapewne przeszła u poprzedniej właścicielki ale dobrze spełnia swoją funkcję, lusterko jest całe i nieporysowane, a mi się bardzo przydaje.
Pierwszym cieniem i najdłużej używanym przeze mnie jest cień o bardzo lekkim brązie, wpadający wręcz w ciemny, przybrudzony beż. Kolor ten nakładam zazwyczaj w załamanie powieki i w ten sposób bardzo delikatnie ją podkreślam. Jest to mój ever best color :D stosowany niemalże do każdego makijażu.
Bardzo dobrze mi się go nakłada i rozciera również pędzel z INGLOTA.
Kolejnym cieniem, który stosuję jest jasny beż. Aplikuję go na całą powiekę ruchomą. Bardzo fajnie matuje i ujednolica jej kolor.
Powyższymi cieniami uzyskuję już bardzo ładny naturalny makijaż. Od czasu do czasu dodaję trochę kolorowego akcentu w postaci koralowej brzoskwini. Kolor ten jest przepiękny. Nakładam go w postaci kreski jako eyeliner lub na zewnętrzną połowę dolnej powieki.
Mam jeszcze wiele innych cieni z INGLOTA ale te stosuję naprawdę bardzo często i najlepiej się w nich czuję. Nie są to może dla wszystkich zachwycające kolory ale mi szczerze odpowiadają. Delikatne, matowe i satynowe to takie cechy, które lubię w tych cieniach.
Dziś zarzuciłam ten blog zdjęciami :) mam nadzieję, że tak jest czytelnie. Zdjęcia robiłam już aparatem i myślę, że bardzo dobrze odzwierciedlają kolory.
Pozdrawiam :)



Lubię matowe cienie zwłaszcza w takich naturalnych kolorach :)
OdpowiedzUsuńOgólnie lubię cienie i nie tylko z INGLOTA miałam ostatnio ochotę zrobić sobie własną paletkę
OdpowiedzUsuńFaaaaajna paletka ;))
OdpowiedzUsuń